Jeżeli zaglądacie na mojego bloga w miarę regularnie, to już wiecie, że książki Nicholasa Sparksa pochłaniam z niepohamowanym apetytem. Tak też było z książką "I wciąż ją kocham". Po pierwsze od dawna zabierałam się do przeczytania jej a nawet do oglądnięcia filmu. Główną rolę gra tam Channing Tatum, którego bardzo lubię i dlatego głównie zwróciłam uwagę na ten film. Oczywiście nadal go nie widziałam, ale książkę mogę już dołączyć do półki przeczytanych.
Książka ta jest, jak wszystkie książki Sparksa, o miłości. Nie romantycznej, cukierkowej i przesłodzonej miłości dwójki nastolatków, którzy borykają się z rodzicami i ich zakazami, ale miłości dojrzałej, odpowiedzialnej i na swój sposób tragicznej.Autor pokazuje w swoich książkach, że miłość to nie tylko wspólne, cudowne chwile miłosnych uniesień, ale także trudne decyzje, odpowiedzialność za drugą osobę i cierpienie. Mimo wszystko, książki tego autora, które do tej pory przeczytałam były bardzo poruszające i romantyczne.
"I wciąż ją kocham" to opowieść o żołnierzu- John'ie. Opowiada on swoją historię patrząc na miłość swojego życia- Savannah. Poznał ją w czasie przepustki z wojska podczas pobytu w małej wiosce u swojego ojca. Matki John nie zna a ojciec wydaje się być bardzo dziwny. Nie potrafi z synem rozmawiać. Chłopak poznaje Savannah w momencie, gdy surfuje po oceanie. Od razu znajdują wspólny język i bardzo dobrze się ze sobą dogadują. Pochodzą z zupełnie różnych środowisk. On niepokorny, wojowniczy i wyglądający groźnie. Ona zaś poukładana córka, wcielenie wdzięku, pomocna. Zakochują się w sobie, jednak nadchodzi czas rozłąki, gdyż John wraca do wojska. Wtedy piszą do siebie długie listy. Dlatego też oryginalny tytuł książki to "Dear John"- od nagłówków tych listów. Po powrocie Johna pomieszkują razem i dopiero wtedy poznają się jako partnerzy. Poznają swoje wady i zalety. Zauważają także, jak bardzo ich życie się różni. Gdy John wyjeżdża po raz kolejny listy od Savannah są coraz krótsze. Życie niesie ze sobą wiele niespodzianek, o czym przekonują się obydwoje.
Piękna opowieść o miłości i cierpieniach ludzkich. Uświadamia, jak wiele warte jest życie w spokojnym kraju, wśród kochanych i kochających ludzi. Dla wielu osób będzie to pewnie zwykły wyciskacz łez, bo naprawdę można się wzruszyć, ale z drugiej strony warto potraktować tą opowieść jako historię, która mogła się zdarzyć naprawdę i postarać się zrozumieć każdą ze stron.
Polecam tą książkę wszystkim, którzy lubią Sparksa. Wszystkim miłośnikom historii miłosnych a nie cukierkowych romansów i życia w wielkim świecie zamkniętym w granicach wielkich miast.



